stracone lata

piÄ…tek, 26-06-2009

dzisiaj mam stracone lata, bo moglem sie nastukac i ogladac pornosy w pracy, ale nie nastukalem sie i nie ogladam pornosow w pracy. bo wszyscy wyjechali gdzies i siedze sam. ogolnie to za godzinke bym spierdolil stad, chociaz nie wiem czy moge po moich poniedzialkowych wagarach bez zglaszania np i bz. no bo wiedzialem ze szefostwa nie ma to co, nie beda tesknic. ale klasycznie spolecznie w biurze WSZYSCY SIE PRZEJMOWALI GDZIE JESTEM. ze moze cos mi sie stalo. ta kurwa, pewnie wkurwieni bo nie mogli sie do prezesow dodzwonic z konfiturami. bo zagraniczni.

ogolnie zapomnialem pinu do sluzbowego milionowy raz i mam od 2 tygodni nieczynny telefon (i tak uzywam bubble breakera ktory chodzi bez pinu) wiec jak ktos cos ode mnie chce, to se moze chciec to moc(cieć to buc).

no za dwa tygodnie przeprawa przez wisle na prage. wybor to chlodna kalkulacja, niemcy zawsze atakuja z zachodu. no zly jestem na siebie ze nie nastukalem sie w opcji anarchia w pracy.

mejdejowi podoba sie warszawa bo zjadl kebaba, ktorego zrobil turek, nie baba (swedzi mnie nos, macie jakis gips?!)

środa, 24-06-2009

przedwczoraj ogladalem ten sequel pianisty nawet spoko ze polaczki wynalazly blues’a tez via czarni.

jak dobry muzulmanin w sobote nabylem zone droga malzenstwa via urzad dzielnicy wola. po czym z chlopakami sie nakurwilismy jak na polskim weselu. ninjy szla slinka. ktos mnie szarpal za ramie ze oto nadeszli eis i wdowa a ja co?

w niedziele wstalem w pol do 9 wiec sie wyszykowalem zeby wyjsc po jaja na kac jajecznice. jak to w malzenstwie bywa, zona wie lepiej i sie okazalo ze jest za piec 8 a nie 9 kiedy to otwieraja sklepy via zwrocenie mi uwagi na zegarek. jak to maz, powiedzialem a no racja i wyszedlem tylko po to by zrozumiec swoja pomylke dopiero po  zjechaniu na parter i musialem wrocic z podkulonym ogonem. w koncu o 9 ninja spadl z kanapy i poszlismy po lokalnych sklepach kompletowac skladniki kac uczty. smiesznie bylo bo chodzilismy tam i z powrotem, na samym koncu po maslo, a niewiasta zaladowa pyta ‘jednorazowe?’ po tym ja wykroczylem.

po tym poszlismy do trupiarni na zlotej gdzie polnagi lezal na podlodze mejdej. niewazne, wazne ze zoorganizoawlismy wyprawe do pizza zlota (wyprawa=5 krokow w systemie gastrometrycznym). zamowilismy a tu zjawia sie radek (ok 11) z siatka browarow i ‘ooo jeszcze nie macie pizzy?! to ide’ i poszedl. z siatka browarow.  ogolnie bylo studencko, elegancja stancja if you will. najlepiej jak na czynszowce zjawil sie w koncu transport kac kilera i wpiec minut pieciopak zostal skrecony w kreciolki ktore odrazu sie odpalily i mgla.

korek!

giecik!

lufka!

wiadro!

ogien!

z waszych polaczonych sil powstaje kapitan spalgieta!

brzuch wskazuje mi droge

czwartek, 18-06-2009

odchudzic sie trzeba? ja? to jak zgubic gps

podle to, ze studia zagranica sprowadzaja sie do tego ze jest sie nadwornym tlumaczem w firmie. oszczedzanko na przysieglych. tak wiec robie to co normalnie robi 10 letnia corka prezesa bo przeciez cinzkie pieniadze ida na korepetycje i nauke w szkole amerykanskiej na kabatach (przechodzilem w drodze po karte dzwiekowa do ktorej musze dokupic komputer, to prawie jak zgubic gps).

moje koty coraz lepiej wchlaniaja tajniki sabotazu jednostki ludzkiej. podejzewam ze sznyty z ktorymi budze sie rano (a budze sie rano codziennie, wiec znam sie na sprawie) sa teraz w jakis sposob zanieczyszczane. podejzewam mocz, ktorego tajna skladnice odkrylem ostatnio pod kuweta, gdy czyscilem ja z twardych dowodow. tym kupilem sobie pare dni zycia, ale chociaz nonstop spia, wydaje mi sie ze koty nie spia. one czekaja.

a propos twardych dowodow, kogo jeszcze smieszy wielki psikutas z s w centrum warszwszawy w reklamie pedigree pal? normalnie sie nie interesuje bo moj kot kupowalby whiskas ale no smieszne ze jest kutas. oczekuje skandalu. albo conajmniej olbrychskiego z szabla w asyscie wojowniczych czyscicieli okien ninja. (wiem ze nikt nie odpowie bo komentarze nie dzialaja, a glupio mi radka zajmowac takimi glupotami)

porcja rasizmu na dzisiaj i z powrotem do tlumaczenia

bonus z przeszlosci

lec fak to jedno z moich ulubionych fristajli blogowych

i obraz papieza

wtorek, 16-06-2009

dobre. dzisiaj w metro klasycznie przeczytalem to co wczoraj w wyborczej. i zrobilem petle tramwajem praktycznie w drodze do manufaktury. ale wczoraj w stolecznej bylo o tym ze chca w radzyminie i wolominie niezaleznie zrobic jakies bazyliki w licheniu ku czci orla bialego co w 1920 wydymal ruskich. no i tam niewazne, bzdurne sprzeczki i pomine juz bzdure wyciagania hajsu na muzea do ktorych nie da sie dojechac w godzinach szczytu *mrug mrug*. chodzi o to ze jedni mieli opcje ze narodowy oltarz i tam osoby ktore wiadomo sa zwiazane z 1920, pilsudzki jakis haller co ma plac co ma urbek jame i jakis jeszcze ziomek i orginalny Ziomek czyli dĹĽej pi dus. no kurwa, co laska nie mniej niz 50. jebneli sobie papieza. a dlaczego? no nie probowali wytlumaczyc jak cofnal sie w czasie i znakiem pokoju wyslal soniczna fale wysylajacych rosyjski pochod do wladywostoku. nie, napisali ze w 1999 wyladowal tam helikopter w papiezem. jak wybuduja ten oltarzyk ku czci w 1920 to inauguracja bedzie w opcji msza. msza sie zacznie sie o 18.12 o ile dobrze pamietam, bo wtedy akurat papiez wyladowal (i w domysle cofnal sie w czasie mortal kombatujac antyklerykalow). co wiocha to wiocha, ale to juz wiocha jak drzwi w drzwi z soltysem co ma numer telefonu (kierunkowy) 5. no ale co poradzisz, polska 99.9 miliardow procent katolicka, swieta zlota krowa a w biblii costam bylo o zlotym cielcu i czczeniu, to sie jebnie ku czci budke.

skoro jestem przy temacie to w sobote ucielkem przed pedalska zaraza i szenyszyn deszczem do rembertowa i bylo ponoc 100, ale wczoraj przeczytalem ze 2000. policje chyba zliczyli. ale smiechawa bylaby jakby bylo slonce. bo tydzien wczesniej byla tecza w niedziele i konczyla sie gdzies na zlotej, pewnie u radzia. polakow prawdziwych ktorzy mieli sie upewnic ze nikt nie bedzie dymal orla bialego bylo 30tu. jest coraz lepiej, ale w telewizji i tak pokaza. ogolnie nie zajmuje pozycji na blogu w tej sprawie bo nie chce dac sie wyruchac.

szacunek dla pezeta za implementacje mojego planu na zarobieniu w chuj na dinalu. czyli tajemniczy preorder. z 200tysi mu wroze okolo. ale osobisty fail. chociaz czy mozna o tym mowic gdy oni na siebie sikali? o failu, bo to juz fail byl wystarczajacy chyba. mogl wskoczy na remix tego teka i mariano italiano. ogolnie musze zrobic remix jakiegos z tych kawalkow, tylko nie pamietam jak nazywal sie ten numer zespolu live. overcostam.

w sobote jade 3 przystanki autobkiem na slub a potem na szame (nienawidze wloskiej kuchni oprocz spageti domowego ktore ma tyle z wlochami wspolnego co heteroseksualizm i enrico pallazzo) a potem balsam party, ktore jesli przyjada przyslowiowe chlopaki skonczy sie sztywka.

olga dzwonila zeby puscic totka, chyba dostala cynk jakis.

ogolnie malowanie, cyklinowanie i ostatnia przeprowadzka w najblizszym zyciu.

biznesplany

wtorek, 09-06-2009

wlasnie wczoraj reno wykladalem na centralnym prawdy biznesu plytowego gdy zaczelo jebac gownem. wogle dziad do mnie podbil i chcial biznesy robic ze mi da jednego grosza za dwa. musze to skonsultowac z moimi prawnikami. bo se wczoraj jade metrem, czytam zydowska propagande a tam kondi se stoi, tosmy pod ramie w podskokach skoczyli do zlotych kutasow bo chcial se zakupic koszulke a ja nie mam zycia i co robic to se poszedlem i mialem do kogo porozmawiac cos (koty sie nie licza). hiphopowo w tej warwszawie.
nie wiem wlasciwie co sie ciekawego wydarzylo w weekend, wiem ze w piatek za-je-balem sie totalnie a niedziela byla wydajnym dniem i dlugim, ze az milo bylo sie najarac z wodnej  zasnac. a nie, jakies bity szkity robilem, fajnie fajnie. jest fajnie. wogle czego ja slucham teraz: audycja nagrana z radia gdzie obgadali wlasnie BEEFY z forum slizgu miedzy uzytkownikami. to se popping in the skreets.

1 lipca powrot do emigranta na blantach i remoncik wlasnego. 11 przeprowadzka i do usranej smierci albo do splaty kredytu!  na jedno wyjdzie.

bity, loopy i hiphopowe dupy

czwartek, 04-06-2009

nowy jaydee to chyba karykatura jego samego. ale numer blu jest spoko. kawalek hiphop wfd jest jaki jest a jak jest tak nie bedzie fajny. ale no slonce swieci, przeporwadzka 12 lipcunia i wiara oprocz tego ze ma byc na koncertach jest w to ze bede mial juz wtedy komputer i jakis sos luzny zeby microkorg wciagnac i sprzedac electribe. i jakis 8 kanalowy stary mikser na mpc moze. na bank amplituner jakis i kolumny, bo to juz ciasne wlasne bedzie i trzeba miec sprzet jak starzy mieli w 80tych i wasy i flanelowe koszule.

i bedzie sie dzialo!

fajne momenty

środa, 03-06-2009

to takie w sex drive z ktorych sie smiac mozna. to taki tribute do wypracowan i prac zaliczeniowych. po tyradzie rysia przypomnialo mi sie jak gabrys (albo jak woli mejdej - pojebany gabrys) ode mnie z klasy napisal wypracowanie o filmie terminator 2 gdzie terminator 1 na koncu “spuscil sie do kwasu”.

w poniedzialek dla odkupienia zagralem dla sasiadow funkowy  secik i bylem dobry, taki blockparty typu. ucieszylem sie znowu z adapterowania, nie ma co sie lamac jak w kiblu, trza byc wytrwalym.

nie moge sie doczekac w lipcu przeprowadzki na prage ktora na pewno bedzie *inspirujacym miejscem* do dzialania. bez balkonu czy tarasu na trzecim pietrze bloko-kamienicy, tak oto skoncze z 40 letnim kredytem. ponoc ludzie w dzisiejszych czasach zyja tak dlugo. jebac demokracje, wole juz kalifat z pozyczaniem bez procentu i wogle.

ktos znowu ciasto przyniosl do biura. znaczy kurwa do szkoly bardziej, konferencyjna to swietlica i aula. czekam az zaczniemy wystawiac przedstawienia. ale no firma widze przygotwuje sie do ogloszenia upadlosci. jednak studia przydaly sie do czegos, znaki na zjebie i ziemi potrafie odczytac. biurwy i inni not so much. byle tylko nie upadli do lipca zebym kredyt dostal a potem juz spokojnie moge sie zadluzac i sprzedawac nerki z drugiej reki.

masakryczne niewyspanie przenioslo sie na dzisiaj, na szczescie pobraly chlopaki urlopy i napierdalam filmy na playtube. przypominaja mi sie czasy wyburzania scian w east point gdzie sobie na godzinke w piwnicy wylaczalem swiatlo i na materacu w skladzie. mondi, albanski przemytnik dzieci ktory u nas w szkole byl tez tak robil, godnie reprezentowalismy europejski socjal.

o wlasnie wszedl B**** w opcji powiem cokolwiek zeby, no wlasnie, po co? (zastanawiam sie kto wogle wymyslil ta konstrukcje i kto mu ja podjebal i ja rozpowszechnil, ciekawe *oplakuje szacun*)

dobra, pudelka dzisiaj nie obczailem.

a wczoraj autobkiem jechalem z ziomkiem naszej ziomowy, co *starali sie o dziecko* i zabiegi i mieszkania, *ludzie w naszym wieku* ogolnie, nawet mlodsze to i hop dobra fope strzelil, bo nie wylogowal sie z facebooka (na ktorym sa wszyscy juz pogodzeni z faktem ze dobilo sie do etapu bezinteresownego *kope lat, co u ciebie* ) i obczajka a on jakas 18tke postukiwal. zycie zycie jest nowela. dobry as. mocny cios w obliczu *starania sie o dziecko*.

wczoraj tez stwierdzilem ze meiszkanie obecne nie jest emo-friendly, bo jeden pokoj i nie ma za bardzo gdzie wybiedz i trzasnac drzwiami (bo przy remoncie i wstawianiu najnowoczesnieszjych drzwi nie ogarnieto ze to stary blok i ramy za male zeby drzwi sie zamykaly, ale ladnie wyglada).

nie marnuj szkliwa na warzywa

poniedziałek, 01-06-2009

weekendu nie bylo. byla ciezka praca na dyskotece. tak wiec dotarlem na do klubisza ktory jest blisko jamy w miare 3 razy przystanek. myslalem ze sie nad ranem przejde w glorii slonca, bo lubie. no i tam sprzet klasowy z ameryki nowiutkie techniawki te hemp gru 5 z niebieskimi gownami. oczywiscie serato nie chwyta na jednym sygnalu a drugi nawet na phono buczy. organizatorzy przyprowadzaja mi ich kolege dj, swiezo po maturach i jego diagnoza to ‘pierwszy raz na serato tak?’. ostatecznie okazal sie spoko chlopem, wiec musialem przytargac swoje adaptery, a juz wpuszczali tlumy napalonych nastolatek. no i godzine sie obsunelo, dj cd player na szczescie dal rady. no i przyjechalem ze swoimi, zdejmuje te ichniejsze adaptery a tam z jednego kabel wyrwany z cinczami. super. ale to kurwa nic, 5 godzin znoszenia ’sory, moglbys zagrac…’. moglbym to ja byc gdzie indziej. ale no dziwki damskie i meskie tanczyly na barze nonstop, extaza przypadla na set bloghouse’owy (okreslenie na wyrost) i wtedy nagle padl mikser. i chuj, nie waidomo dlaczego. minuta przerwy, kopnalem zasilacz, cyk dziala znowu. super, klub szacunek, ale to nie moj problem tylko organizatorow. wogle ogolnie masakrycznie niewyspany bylem i przemyslowe ilosci redbulla sprawialy ze nie czulem zmeczenia, znudzenia i bitu. bo odsluchow nie bylo, wiadomo po co komu.

jak to po co, rok temu, poltora wlasciwie jak gralem w piekarni (w odroznieniu od tego roku kiedy nie gralem ale hajs i tak wpadl) dzialal tylko jeden glosnik i wlasnie odsluch i byla  prosba zeby odsluch podkrecic bo slabo slychac. odsluch oczywiscie z prawej strony ucha.

tak wiec nie do konca wiedzialem co sie dzieje, az tu ok. 2 wpada orszak weselny. podbija panna mloda i mowi ze ona jest tu kierownikiem szatni  wlascicielka klubu i miala dzisiaj slub, tak w ogole to czesc nazywam sie ?????? costam, zawsze zapominam jak ktos ma na imie jak sie przedstawiaja, mocne, ale czy moglbym puscic jakas abbe czy boney m, czy cos starszego bo tu starsi ludzie przyszli wlasnie. mowi sie trudno, robi sie dalej. wiec klasyczne, zobacze co da sie zrobic i przeszedlem do ostatniego stopnia imprezy czyli czyszczenia parkietu. wtedy juz nie wiedzialem co sie dzieje do konca ze zmeczenia i stania 5 godzin. 5 osob jeszcze podbijalo z orszaku pani mlodej z pytaniem o abbe i boney m. no wiem kurwa ze bylo mamma mia, ale jaki film jest na kawalkach boney m? pewnie cos polskiego, rewolucyjny pomysl! na koniec podbil ochroniarz czy mogbym z cd puscic bo ma taki miks tutaj. tzn no, to juz powiedzial po zakonczeniu akcji czyszczenia parkietu. jakas malpa mi wogle zalozyla ten taki kajdan z kwiatow, *niezrecznie*. jakis koles co chwile podbijal gadac o daft punku bo zdarzylo mi sie cos puscic. najlepsze bylo jak typki dwie podbily i na telefonie mi pokazaly zeby puscic cos zywszego a bpm count=140.

no i ta szefowa klubu kurwa no skandaliczna, wynajmuje hipkom klub ze zjebanym sprzetem a na koncu zwala sie z orszakiem. pewnie na szpan, chodzcie, mam wlasny klub. ale taka sucz jakby. w kazdym razie nigdy wiecej:

1.nie przynosze adapterow, jakby cos to nie mam, ale widzialem na youtube jak to sie robi

2.imprez ogolnych, bez mysli przewodniej, chyba ze hajs zmieni moja psyche

3.grania solo 5 godzin, chyba ze hajs zmieni moja psyche

wogle do chuja z tym wszystkim, dopiero dzisiaj mnie napierdalaja nogi i plecy. aha i nie bylo klimatyzacji, co jest juz w sumie regula. w sumei sprawa honorowa tam bylo zagrac, a nie chcialo mi sie totalnie, taka emo sobota byla ze no nie chcialo mi sie totalnie. no siedze w pracy i nic nie kumam, pamietam jak przez mgle ze olga wczoraj do mnie cos gadala ale nie pameitam co, totalnie wylaczony bylem.

apropos, malzonka w wielkim szoku ze ja *kiblowalem* i wogle jestem chamem bez szkoly bez matury ze nawet do 4 klasy nie chodzilem bo po co, szkola to klamstwo. w sensie ze myslala chyba ze to zarty czy cos. i ze nie moze wierzyc ze jestem tak nisko spolecznie pomimo oczywiscie odrodzenia w ciagu ostatnich paru lat.

a i w piatek mieszanka byla kawalka, pokrecalem pokretlami suwalem suwakami i wogle dr dre. mega bylem podkrecony ze az sie nie wyspalem z podniecenia.

a najlepsze w niedziele jak byl potop i na radiu kolor jedynym radiu dla pewnych kobiet ciagle reklamowali ten piknik w powsinie na dzien dziecka (kosciol na to pozwolil?! oczywiscie, bo to zielone piatki byly) gdzie gralo papa dance o ktorym koles co tam spiewa mowi papa de. papa doc.

d.nal alternative

piÄ…tek, 29-05-2009

dzisiejsza podroz tramwajem uplynela pod wymyslaniem nazw zespolu i urbek staszczyk i mejdej polak tworza d.nal alternative. powiedzialem mejdejowi ale on mowi ze on juz jest rychu meja solufka, wiec moj projekt na wstrzymaniu. dla ninjy jest beanie riedel & nindĹĽem.

metro jest najgorsze, oprocz pisania o tym komu z zagrody wyjebali kurczaki pisza od wczorajszych wiadomosciach, czyli o tym co w wyborczej ejest. w sensie czytam dzisaij i jest kurwa slowo w slowo z wczorajszej wyborczej przedruk. przeglup.

a ok, koncze zapomnialem co mialem bo milion nagle spraw.

prawda czasu

wtorek, 26-05-2009

chyba hajs na becikowe sie konczy bo biurwy zachodzo w cienĹĽe jakby to wychodzilo z mody. wczoraj jedna dzisiaj druga, oczywiscie zarty byly ze to nasz byly kolega biurowy a*am (rymuje sie do madamme) ze to on wszystkie panny zamienial na ciezarowki ale no ja bylem w stanach i ogladalem tamtejsza telewizje i wiem/przypuszczam ze adam probuje leczyc sie z homoseksualizmu. bo na wsi to majo prosto, jest jeden gej na wies i jest oznakowany czarnym ubrankiem z pelerynka i czapeczka z pomponem. (tu nie udalo mi sie wkrecic motywu ze gdy porusza sie przez wies kreca sie wokol niego pedaly [rower] albo ze dzieki niemieckiej inzynierii uskutecznia self-hatred wciskajac pedala do gazu[mercawka]) w wielkim miescie, a nawet w warwszawie juz jest ciezej .

w czwartek to chyba sobie siedzialem przy stoliku kawiarni na tamce, gdzie niejeden macbook kreatywnie sprawdzil email (ba, nawet i ibook zapewnie, moze carrie napisala tam jeden z rozdzialow seksu w wielkim miescie?  maslowska yyy robila co ona tam robi ), gdy zadzwonila moja mama ze jest taka pojebana ze kupila impulsywnie telewizor. ooooogromny! no i ze musze jej wniesc, tosmy pojechali na to snd, niestety nie podlaczylismy bo nieobecny byl glowa, skurwysyn ktory wszystkich podkablowal na snd (via tede ’swiat zwariowal w 23 lata’) i tam bardzo milo.takie osiedle widac ze ludzi milych starszych ktorzy podrozowali po swiecie gdy tylko granice sie otworzyly. i tez nie.

ale no bo smieszna bo pare godzin wczesniej dzwonila zebym do niej wpadl i jej wybral pieniadze z bankomatu bo ona za slaba i moze tylko podjechac pod tesco i mnie pod bankomatem wyrzucic…i potem jechac wpizdu na pulawska do serwisu samochodowego ale tam to tylko wyjdzie i wejdzie. i dzwoni po nocy ze w jankach byla bo telewizory rzucili (w czwartek ma byc baleron).

w weeken przegapilem marsz wyzwolenia konopii ktory byl prawie pod oknem bo, no coz, bylem zajebany. ale totalnie dude. tak ze musze przysiasc w pozycji srajacej mysliciela i pomyslec co sie dzialo. piatek napewno byl fajnym dniem, wieczorem znaczy. ogladalismy film chyba. w sobote tez, a w niedziele to juz napewno. a noo przeeciez w sobote i niedziele nute sciagalem u radzia, musze wiecej, bo se przypomnialem ze w sobote gdzies gram, chociaz mam cicha nadzieje ze nie, bo totalnie nieprzygotowany. no ale nigdy nie jestem przygotowany, zasady wyniesione ze szkoly - czy sie pojawiam? tak. czy jestem nastukany? tak. czy przygotowalem sie? pies mi zjadl przygotowanie.

smutne to przez zabawne przez lzy.

no w *pracy* gladze brode i szukam pracy, czasem cos tam sie jebnie tlumaczonko czy co tam chca ode mnie.

dobra mafia wars czeka, napewno wiela sie wydarzylo ale nie pamietam.