weekendu nie bylo. byla ciezka praca na dyskotece. tak wiec dotarlem na do klubisza ktory jest blisko jamy w miare 3 razy przystanek. myslalem ze sie nad ranem przejde w glorii slonca, bo lubie. no i tam sprzet klasowy z ameryki nowiutkie techniawki te hemp gru 5 z niebieskimi gownami. oczywiscie serato nie chwyta na jednym sygnalu a drugi nawet na phono buczy. organizatorzy przyprowadzaja mi ich kolege dj, swiezo po maturach i jego diagnoza to ‘pierwszy raz na serato tak?’. ostatecznie okazal sie spoko chlopem, wiec musialem przytargac swoje adaptery, a juz wpuszczali tlumy napalonych nastolatek. no i godzine sie obsunelo, dj cd player na szczescie dal rady. no i przyjechalem ze swoimi, zdejmuje te ichniejsze adaptery a tam z jednego kabel wyrwany z cinczami. super. ale to kurwa nic, 5 godzin znoszenia ’sory, moglbys zagrac…’. moglbym to ja byc gdzie indziej. ale no dziwki damskie i meskie tanczyly na barze nonstop, extaza przypadla na set bloghouse’owy (okreslenie na wyrost) i wtedy nagle padl mikser. i chuj, nie waidomo dlaczego. minuta przerwy, kopnalem zasilacz, cyk dziala znowu. super, klub szacunek, ale to nie moj problem tylko organizatorow. wogle ogolnie masakrycznie niewyspany bylem i przemyslowe ilosci redbulla sprawialy ze nie czulem zmeczenia, znudzenia i bitu. bo odsluchow nie bylo, wiadomo po co komu.
jak to po co, rok temu, poltora wlasciwie jak gralem w piekarni (w odroznieniu od tego roku kiedy nie gralem ale hajs i tak wpadl) dzialal tylko jeden glosnik i wlasnie odsluch i byla prosba zeby odsluch podkrecic bo slabo slychac. odsluch oczywiscie z prawej strony ucha.
tak wiec nie do konca wiedzialem co sie dzieje, az tu ok. 2 wpada orszak weselny. podbija panna mloda i mowi ze ona jest tu kierownikiem szatni wlascicielka klubu i miala dzisiaj slub, tak w ogole to czesc nazywam sie ?????? costam, zawsze zapominam jak ktos ma na imie jak sie przedstawiaja, mocne, ale czy moglbym puscic jakas abbe czy boney m, czy cos starszego bo tu starsi ludzie przyszli wlasnie. mowi sie trudno, robi sie dalej. wiec klasyczne, zobacze co da sie zrobic i przeszedlem do ostatniego stopnia imprezy czyli czyszczenia parkietu. wtedy juz nie wiedzialem co sie dzieje do konca ze zmeczenia i stania 5 godzin. 5 osob jeszcze podbijalo z orszaku pani mlodej z pytaniem o abbe i boney m. no wiem kurwa ze bylo mamma mia, ale jaki film jest na kawalkach boney m? pewnie cos polskiego, rewolucyjny pomysl! na koniec podbil ochroniarz czy mogbym z cd puscic bo ma taki miks tutaj. tzn no, to juz powiedzial po zakonczeniu akcji czyszczenia parkietu. jakas malpa mi wogle zalozyla ten taki kajdan z kwiatow, *niezrecznie*. jakis koles co chwile podbijal gadac o daft punku bo zdarzylo mi sie cos puscic. najlepsze bylo jak typki dwie podbily i na telefonie mi pokazaly zeby puscic cos zywszego a bpm count=140.
no i ta szefowa klubu kurwa no skandaliczna, wynajmuje hipkom klub ze zjebanym sprzetem a na koncu zwala sie z orszakiem. pewnie na szpan, chodzcie, mam wlasny klub. ale taka sucz jakby. w kazdym razie nigdy wiecej:
1.nie przynosze adapterow, jakby cos to nie mam, ale widzialem na youtube jak to sie robi
2.imprez ogolnych, bez mysli przewodniej, chyba ze hajs zmieni moja psyche
3.grania solo 5 godzin, chyba ze hajs zmieni moja psyche
wogle do chuja z tym wszystkim, dopiero dzisiaj mnie napierdalaja nogi i plecy. aha i nie bylo klimatyzacji, co jest juz w sumie regula. w sumei sprawa honorowa tam bylo zagrac, a nie chcialo mi sie totalnie, taka emo sobota byla ze no nie chcialo mi sie totalnie. no siedze w pracy i nic nie kumam, pamietam jak przez mgle ze olga wczoraj do mnie cos gadala ale nie pameitam co, totalnie wylaczony bylem.
apropos, malzonka w wielkim szoku ze ja *kiblowalem* i wogle jestem chamem bez szkoly bez matury ze nawet do 4 klasy nie chodzilem bo po co, szkola to klamstwo. w sensie ze myslala chyba ze to zarty czy cos. i ze nie moze wierzyc ze jestem tak nisko spolecznie pomimo oczywiscie odrodzenia w ciagu ostatnich paru lat.
a i w piatek mieszanka byla kawalka, pokrecalem pokretlami suwalem suwakami i wogle dr dre. mega bylem podkrecony ze az sie nie wyspalem z podniecenia.
a najlepsze w niedziele jak byl potop i na radiu kolor jedynym radiu dla pewnych kobiet ciagle reklamowali ten piknik w powsinie na dzien dziecka (kosciol na to pozwolil?! oczywiscie, bo to zielone piatki byly) gdzie gralo papa dance o ktorym koles co tam spiewa mowi papa de. papa doc.