starczylo dmuchnac

środa, 07-05-2008

i dziala mi czytnik plyt w czubku zakladki. to calkowicie zmienia postac rzeczy. mamo, kupi ci sie tego laptopa w sobote. wczoraj przychodze pod drzwi a tam szzzzzszszsz mega glosne. to zza drzwi niby, rozgladam sie a tu nie no zza drzwi. wchodze a tu mega szzszszszzs. mama wychodzila do pracy i zapomniala sobie gramofonu wylaczyc i napierdalal 4 godziny igla po nalepce/tamponie ku chwale sasiadow.

przyjaciolom emoooo/nie chcialo sie nosic teczki to sie kopie doleczki

poniedziałek, 05-05-2008

to se w czwartek do katowic pociagiem. centralnie transport bydla, w pierwszej klasie na korytarzu bo centralnie nie dalo sie nic. w koluszkach nie wpuszczali do pociagu ludzie przez okna wpierdalali sie do pociagu. w czestochowie ciut ludzi wyslalo i sie wbilo do przedzialu i na korytarzu pani na czatach na konduktora i dobrze dala znak i dluga na koniec wagonu, nie no my w przejsciu stoimy.w katowicach dobra patologiczna miejscowka, nonstop aktywnosc uliczna i w nocy bojka miedzyplciowa. zaraz zaraz to dziewczyna! smiesznie. i okienniki z kocykami na parapetach co by lokcie sie nie pogniotly. i milion tuneli rodem z nieodwracalny.

w opolu w sobote popoludniu, zycie szama picie. w niedziele totalne zamulanie, bary z danuta pod wieczor. bary cos gadal ze malinka niby 9 najniebezpieczniejsza dzielnica w polsce, nie do wiary uwaga. ale nic sie nie dzialo siedzielismy tylko, totalnie niewyspany jestem. dzisiaj ogladalem w pociagu rambo 4, rozpierdol.

tyle no, nuda nic sie nie dzieje.

pseudonim despero

wtorek, 22-04-2008

no to mam fryzure pseudonim despero, teraz tylko bialy dresik zostaje do wciagniecia. w opolu mam gore krola osiedla adidasa wiec spoko. bylem dzisiaj w szkole i obrazalem. wczoraj siarczyste pioruny jak chuj bo probowalem ambitnie odbudowac bit do window shopper i nie starczylo mi czasu bo wiazace zoobowiazania.  za to zgralem jeszcze dwa szkielety, jakos to bedzie. ale z tym window shopperem to srednio moge sie odnalezc bo pierwotna wersja sto lat temu na fruity loopsie i niestety nie mam ani werbla ani skompresowanego rajda ktorego uzylem i musze sie glowic jak tu ten sam efekt uzyskac, wiem ze raczej zmienie jeszcze przynajmniej raz bebny.

zreszta. pan wankz pomaga z magazynierka. dzisiaj VIKI miotala siarczyste pioruny na caly program mistrza nasz i w sumie racja, ale co mi tam, nie bede narzekal.

9 maja, nie jestem pewien juz nawet czy to bedzie 11 rocznica pierwszej wsadki na szpitalu i slepiej kurze ziarno sie trafi jak to okreslila moja owczesna wychowawczyny w podstawowce ze no bylem laureatem wojewodzkiej olimpiady z angielskiego i swiat otworem. ale no, 9 mam od 17 do 18 egzamin o 19 pociag do torunia o 21.45 w toruniu i ej nie zaczynajcie koncertu beze mnie.

musze obciac paznokcie odwieczne costam.

prosto z kurwicy wiesci

poniedziałek, 21-04-2008

zanim zaczne chcialem podziekowac panu w wax’n'facts ktory podarowal mi $10 z plyt ktore wciagnalem bo nie mialem juz hajsu. chcialem tez podziekowac wszystkim polakom w samolocie ktorzy klaskali podczas ladowania.nie chcialem byc totalnym wiesniakiem, ale tez nie chcialem zeby pan pilot czul sie niedoceniony. w koncu wyladowal samolotem.

w sobote mialem super dzien. wstalem rekordowo ok 12 i pojechalem na srodmiescie zalatwic pewna sprawe. potem pojechalem na targowek zalatwic pewna sprawe i zalatwila mnie pewna sprawa, a ze sprawy mialy sie tak i inaczej, musialem wykonac abort misji i udac sie do centrum dowodzenia, gdzie przesiedzialem do 20 kiedy to sprawy sie usprawnily i nie musialem usprawiedliwiac mojej nieobecnosci na imprezce wocc roznymi sprawami. co kuraw kolwiek bo bylem tam w tej piekarni moze niecala godzine, bo dzien na pustym zoladku i zerobomby, mamo ja chce do domu.

w niedziele za to dzien autorefleksji gdy zorientowalem sie ze pije ZIELONA HERBATE w jakiejs kawiarni costam mercer’s czytajac pierdolonego aktivista i palac cienkiego niebieskiego vouge’a(nabyty droga kopsnij, nie moj na szczescie). czlowiek upada nisko.

ogolnie warszawa nie jest duzym miastem i nie dajcie sobie tego wmowic. bo centralnie nie jest wielkie. ale tez jakas taka gadka byla smieszna ‘ty gdzie ty masz oczy?!’ ‘o kurwa! zostaly w klubie!’. pozatym to najbardziej nie lubie sie umawiac z panami wankzami bo kurwa sam juz nie wiem co robic mam.

nic sie nie dzieje ogolnie, ale w koncu niby bedziemy grac w warszawie za dwa miechy. superancko. znaczy dzieje sie ale zanim dobiegne do komputera, wlacze komputer to zapominam. a takie smieszne historie!

pato co?patologia

niedziela, 30-03-2008

krzysiu dzisiaj dal oznaki swojego zlego geniuszu gdy z targeta UKRADL maly samochodzik przemycajac go w pudelku po butach.to jest to, patologia we wczesnych etapach rozwoju. potem przyszla bluza ktora okazala sie nie ta bluza ktora chcialem ani tez rozmiarem ktory chcialem i wkurwilem sie po wchujkroc i mega outrage w mejlu zawarlem ze az napisali zebym powiedzial co chce to dadza overnight. mighty white of them, nawet nie chcieli zebym obecnej bluzy zwracal, ale zwroce bo na chuj mi twoje kwiaty, twoj pierdolony bez. kupilem se tez najtansze sluchawki do chaltury/haltury zeby nie bylo ze dj bez sluchawek, chociaz posiadam zdolnosc miksu bez sluchawek, a na serato to juz w ogole mozna. cokolwiek. ide spac bo dzisiaj za mocne pytania W BARZE byly. tez haslo jest barsexual, czyli dwie malpy ktore sie liza przy barze zeby zwrocic na siebie uwage kolesi. to tyle, znowu prowadze w zakladach na march madness, znaczy jestem drugi poki co ale ho ho, tylko ze w tym roku nie na hajs po zeszlorocznym blamazu kiedy z biegu wygralem cala pule. HOW THE FUCK DO YOU DO IT?!pojutrze spierdalam z powrotem do cywilizacji, potem prysznic, ustawka na zdanie przemytu i och ach och ach.

i go to america!

sobota, 29-03-2008

klm o niebo lepsze o luftwaffe.caly lot ogladalem sobie filmy, bo mozna sobie wybierac i ogladac ile sie chce.nawet seriale maja.niestety it’s always sunny in philadelphia mieli ten ktory najwiecej razy ogladalem ze nieletni w barze.ale dwa everybody hates chris sobie obejrzalem w tym jak zostaje djem. smieszne, na madrale oczywiscie sobie odnotowalem ze mieli nowe technicsy z pitch reset czy jakkolwiek sie to gowno nazywa, tylko raz w zyciu na nich gralem w krakowie i mnie troche irytowaly ale slabej baletnicy jaja przeszkadzaja.mega szybko lot zlecial jak nigdy.w kolejce do ponizania na lotnisku przypomnialem sobie ze amerykanie sa brzydcy i glupi. koles sie w ogole mnie pyta na bramce where are you going?bylem jak what do you mean where am i going, I GO TO AMERICA!klasycznie wysiadlem z pociagu o jedno za wczesnie. ale smieszne w chuj bo centralnie jedziemy na jame a ja bylem w opcji ze zupelnie jakbym WCZORAJ stad wyjechal do polski. mega natural taki. oprocz tego ze widac bylo ze tornado male przeszlo w okolicy.klasycznie tez w zlobku panie myslaly ze jestem bratem szwagra w opcji i guess we all look the same to you. no i mimochodem taco bell byl grany i przebujanie sie przez 4th ward gdzie a lot of street activity bylo.w sobote u tesciow zbiorka. what kind of music do you like?i hope it’s not hip hop. i matka ‘nie odchodz nigdzie zeby nie bylo ze czegos nie rozumiem’. w niedziele spotkanie z polonia na zurku i w ogole. odbylo sie bez ekscesow. w poniedzialek rekordowa ilosc zyczen, to chyba jakas akcja zoorganizowana. poszedlem sobie do walters i czar prysl. zadnych fajnych butow a jesli juz to nie bylo rozmiaru. strefa kurwa polmroku. w koncu wciagnalem jedyna rozsadna opcje creative recreation i dwie pary levisow. bo wszystko inne by bylo na sile. aj min, za bardzo mad niggerish rzeczy, na przecenie 5xl w gore. wbil koles jeden z jakiegos lejbelu ale nie chcialem sie w kajdan az za dlugo wpatrywac wiec nie wiem dokladnie jakis ale jakies recordings i wciagnal pudlo white tees 6xl. spoko. cz@rnuchy sie ekscytowaly ze ponoc t.i. nie pojdzie siedziec jak mowia na ulicy i okazalo sie ze rzecyzwiscie rok i 1500 godzin spolecznych robot. moje 32 godziny rocznie troche przy tym bledna, ale w sumie nie mialem takiego arsenalu i nie jestem slawnym raperem. i chyba 7 lat zawiasow czy jakos tak. cokolwiek. bo poszedlem do mi barrio ktore bylo zamkniete w lunes. ale poszedlem dwa dni pozniej chyba z matka i krzysiem na dobrego wujka i och jaki on slodki. najadlem sie mega. ogolnie na placu zabaw w parku w poniedzialek chyba krzys jedyny bialy, ja jedyny bialy “ojciec”. lubie to podkreslac ze niby struggle w mniejszosci. death at funeral nie cieszy jak kiedys. dzisiaj sobie niespodziewanie kupilem koszulki za bezcen, co tez ciekawe trudno trafic cos sensownego w 3xl w dyskontach a dzisiaj przypadkiem zalatwilem sprawe. oczywiscie bluza z bobbyfresh pewnie nie dojdzie na czas, bo sie jebnalem i zamowilem 2xl na karmaloop i musialem zmieniac zamowienie. ech ach. ujebalem se za to moja wysluzona bluze dickies tluszczem robiac super tluste sniadanie, jak to w stanach. wczoraj jeszcze ribs chicken mac’n'cheese i wogle totalny zator ale tak zajebiscie *pyszne*.skandalem jest ze mieszkania a nawet domy sa tansze w chuj niz w warszawie. no skandal w chuj troche. i to nei ze kurwa w niby atlancie tylko w samej atlancie. no szok. wczoraj tez bylem w wax’n'facts (http://www.myspace.com/waxnfacts) i ekstaza wrocila, kupilem se za bezcen soundtrack men in black bo wiesz co tam bylo, roots i d’angelo, mloda alicia keys, snoop dogg i j.d. dobry imprezowy. to wogole byl album podrozny wakacji 1997. w ogole 1997 coraz bardziej sie oddala a to taki dobry rocznik. no i w ogole szwagier wbija ile mi zajmie bo nie znalazl butow i leci do lowes, ja mowie no spoko 30 minut pewnie bede tu siedzial zebys obrocil bo jestem na ‘w’. wrocil a ja bylem na ‘r’ dopiero i to tylko w jednej sekcji. ugh. jutro jeszcze pojde chyba. ale fajne fajne. kupilem jedna plyte ktora pozyczylem sosowi i ktorej do dzis mu sie nie udalo mi oddac, a potrzebuje z niej na gwalt sampli i w ogole bebnow. tak wiec jak tylko odda bede mial duble. ale musze jeszcze isc, MUSZE. musialbym w sumie codziennie cos tu pisac bo sie dzieja ale zapominam. wroce to kurwa szkola rozpierdol, nawet nie wiem co mam robic. wiem ze napisac milion prac, i magisterke, i bede mogl z godnoscia wylysiec jako magazynier dwoch uczelni. albo jednej, zalezy. nie mam nawet planow na majowke, wakacje czy cokolowiek bo zamiast cos dzialac w kierunku ogarniania szkoly se tylko przezywam na polaka. nic pozatym, smieszny jestem i fajny, i w ogole tone klubofazy siostrze musze posciagac zeby nie sluchala przypadkiem jakiegos przypalu. przywiazlem rejestracje siostrze z pruszkowa, wiec gangsterka pozerka, a ze wszyscy siedza to nie ma kto tam dogladac. nic no, powrot na zarty i tez pewnie bedzie ze jakby mnie w ogole costam. ale to chyba najdluzszy tydzien jaki ostatnimi czasy mialem.

akapit!

Kontynuuj lekturę wpisu »

tylko nie na buzie

wtorek, 18-03-2008

rozpoczne wierszem:
gdzie nie spojrzysz/
blogi, komunikatory/
wiosna wiosna/
a ten snieg to kurwa co?

artystyczny nastroj przyszedl wraz ze zrobieniem rzewnego chociaz moze przez ‘z’ z kropka bitu wczoraj ktory jest piekny i inspirujacy jak wiekszosc chwytow za serce ktore wykonuje za pomoca samplera.az nawet sie zlapalem ze no zupelnie co innego mialobyc z tych sampli.w piatek lece do nas do stanow(na maxa jest jazda).jutro mam gastroskopie, nie moge sie doczekac. mama mowi ‘a znieczulenie masz?’. mamo to nie tedy(no homo). ostatnio dobry tur po godzinie snu zrobilem, czestochowa, katowice i znowu.mam 80 dolarow i 100 pomyslow jak zrobic dolara z 15 centow. robot chicken to jest ten crack. w sobote w nocy kolesiowi w zlotych tarasach cos wypadlo i musial leciec. zart chwili. karmaloop to jest ten crack bo mozna przegladac rzeczy w 3xl. w szkole mielismy ostatnio prezentacje i zakonczylem smiesznie slesz niesmiesznie. ‘and now, for your viewing pleasure, vicky or rafal is going to strip…no?ok, thank you for your attention’. bylem tez w arcadii z VIKI i TYNA i byla MAGD na ktorej tylek RAE caly czas sie patrzyl podczas prezentacji(zaliczonko), byl tez jej gach i bylo klasowo na obcasowo. dociera do mnie jakie mam towarzystwo. pan wykladowca od marketingu zasluguje na quotable piatkowy: ‘wczoraj bylismy w platinum, pfff, dzisiaj dam tak w palke’.
ogolnie w piatek w piatkach tasmy i krime, nie bedzie mnie, w sobote eastwestrokas w warszawie a w poniedzialek w opolu. nie bedzie mnie i moje lzy leca mi na koszule z napisem love is for suckers(jakos tak wyszlo ze znowu mam ja na sobie).cos czuje ze niedlugo wygram w totka i kupie sobie wreszcie kanapke w subwayu. a jesli jestesmy przy subwayu, to obok jest multikino i bylismy na “mgla” i dwa dni pozniej na sweeney todd i kupuje bilety i przedemna starsza para kupuje na mgle bilety a ja chcialem zrobic ‘nieeeeeeeeee’ i taki skok z reka wyciagnieta ratownika.
bang!bang!
radio kolor, chociaz to jedyny kolor dla pewnych kobiet, jest fajnym cipskim radiem, fajna nuta leci, jakies eryki, jille scott’y(najwiekszy zawod milosny pizia) i india arie.
a ze wlasnie wspomnialem ze wczoraj po raz setny rozwalilem sobie sluchawky, to wspomne tez tu. dzisiaj nie ma chuja musze wyprac w koncu spodnie i zgrac bit do window shoppera, chociaz wkurwiam sie bo najlepsza wersja skasowala sie z maszyny i cos nie moge bebnow tak fajnie ulozyc jak wtedy ale bo chyba wtedy pocialem brejk sobie i pogralem fajnie a teraz na komputerze pocialem i obrobilem i tak fajnie nie hula mi to ustawienie, wiec dzisiaj moze ten brejk se potne na maszynie bez obrobki i moze mi sie uda. bo na swieta mozna moze moze naszych zaprzyjaznionych sznuroglowych zorganizowac na nagrywke jakos. pozatym przez to ze cziba byl przy puszczaniu bitow mejdeja to nie wiem, do prawie kazdego kawalka sie nadaje, tak jak linia basu.
zaproszenie masz to zalebisty numer chyba, a nie wiem kim jestes?nie wiem kim jestes.
dobra jo ida bo trzeba spadac z meliny.

ej, kto to byl?!(cziksy tancujet)

poniedziałek, 03-03-2008

wychodze dzisiaj z kwadratu takiego najprawdziwszego a tam lozo z mtv patrzy mi na buty. ostatnio z tanca z gwiazdami. ostatnio w tancu z gwiazdami mariuszowi pocil sie row, ale siara. ale widac bylo a green room’ie ze implementuje dowcip z silowni tam. czy wy tez zauwazyliscie ze pocil mu sie row?spoc se jaja jak cos.

w czwartek wbijam do radzia a tam damian z korna siedzi nad gruda palenia. czulem sie niepotrzebny a zarazem we wlasciwym miejscu. damian z korna wygral wieczor, gdy gralismy na xboxie w pile nozna rzucil ‘a gdzie jakies tajne przejscia?’. cos w ten desen, ale zabilo, jak i jego opowiesci. daniel z korna byl krolem tamtej imprezy. krolem piatku wczesnego okazal sie pivot, najsmieszniejszy czlowiek swiata na tamta chwile, zwlaszcza jak rzucil ze trzeba uwazac zeby za bardzo z gory nie nalac herbaty. CO-KOOOLWIEK.

o 21 chyba mielismy wyjsc do 55 chyba ale jakos kolo 12. oczywiscie byl wilku demon zla(’pisniesz i nie zyjesz’) i kolejka do wejscia. to demen i mona weszli, my se czekamy, wchodzimy, olga hajs w dloni, skasowali demena i mone a do nas ‘wchodzcie wchodzcie’. wozonko, ale nie, to nie na urbka z dinala, tylko nastepnego dnia przyjechala niejaka monika ktora powiedziala ze ‘wiem kogo mi przypominasz!norbiego!’, wiec kurwa wszystko sie uklada w zgodna calosc. w 55 tylko dwa browary musialem kupic, reszta jakos sie sama zoorganizowala. przed 4 olga chciala poskakac w kaluzach w deszczu. poskakala.

w sobote zrobilem krola jedzenia. i w ogole.

w niedziele caly dzien zamuly w przerwie na przyjecie i oddanie psow. potem stukupuku jakies jointy i wogle. nic sie nie dzieje ale przynajmniej cos sie dzieje. likwidacja udoscisku przez zajebisty taniec?!

no i nic kurwa, cos bym porobil ale co robic?

warciej kurwa(daj maderfaker daj)

piÄ…tek, 22-02-2008

dzisiej jakos rano wyszedlem i na druga strone ulicy bo TYNA wozi mnie z i do szkoly. jechala tez jej siostra, ktora do kogos dzwonila sie spytac co to znaczy citroen po francusku, bo bardzo fajnie potrafi wymawiac ale nie potrafi wytlumaczyc co znaczy. jechal tez gach tyny ktory siedzial z boku i ze z boku wygladal jak mrowkojad to wyglada mi na mrowkojada. bylem swiadkiem pierwszorzednego warszawskiego kierownictwa pojazdem, po czym gach i siostra wysiedli. tyna zaczela sie zalic, jej lzy lecialy mi na koszule z napisem love is for suckers. przed szkola wyjechala VIKI dla zartu przed auto i jej zaczela opowiadac TYNA swoja historie. ja se poszedlem do dziekanatu ktory byl zamkniety. no to poszedlem se do centrum a tam OLGA a tam ZUZA, potem przyjechala MONA i tak oto jednego dnia obcowalem z piecioma dziewczetami o czteroliterowych imionach. i to tyle w tej kwestii.

z innych kwestii, tydzien temu w opolu mega sie zgialem gdy zabraklo naszego wodza bachledy, ale ryszard rwie serce dal popis konkretnego rycerstwa, za co nalezy mu sie tip of the hat.

przedwczoraj to bylo?ta chyba ta, ze demen wyciagnal na dustplastic na ktore ciagle chcialem mowic dustpraktik. bo byl praktik i powiedzial ze uroslem, ja mowie ze nie, a on mowi ze tak, no dobra uroslem. ale to nic bo wbilismy do tego klubu. do baru, szlugi prosze, a po ile piwo? 9? to szlugi prosze. ale w koncu a chuj RAZ SIE ZYJE szarpnalem sie na piwo, i kazdy z nas z browarem w dloni i ‘a teraz ostatni kawalek’. coz za timing. sie obalilo pare honekerow. za pozno sie zorientowalem ze koles ktory wygladal jak pjus to pjus i sie nie przedstawilem tylko gapilem na koszulke pimp c rip i podalem sledzia. nastepnym razem. demen slusznie zauwazyl ze gdybysmy mieli kaszkiety, ludzie by mysleli ze jestesmy w zespole czy cos na ta modle.

quite impressive.

za niecaly miech leconko do stanow, dobrze ze caly sos wyjebalem w opolu. bo zycie jak w madrycie i klasycznie stracilem gramulca. tzn zostalem okradziony przez mejdeja gdy pijany spalem jak bobr. co wiecej, olga mnie sprzedala gdy pijany spalem jak bobr gdzie mam material.

ej no nic sie nie dzieje, zapomnialem co mialem pisac, ale pisze bo jestem pusty w ryj i nie wiem co robic, wiec robie bity i jest dobrze bo z panem mateuszem wymyslamy hity, najwyrazniej idzie wiosna i ksiezyc jest w tej pozycji kiedy przewaznie wymyslamy glupoty.

no i chory jestem kurwa, teraz bede se pisal pewnie bardziej warciej zlej kurwa czesciej bo to tak jakby nic w moim zyciu sie nie wydarzylo od paru tygodniu, bo blog lezy.

nic sie nie dzieje, ale przynajmniej cos sie dzieje.

Kontynuuj lekturę wpisu »

tydzien jak magik zlecial

czwartek, 07-02-2008

kto nie gwalci jest tancerzem. co kto znaczy ten.

z osiagniec tygodnia mozna odnotowac moje totalne uposledzenie polegajace na totalnej niezdolnosci w wyslawianiu sie i przejebanego stopniowania(Ĺşlej). ruchem tygodnia tez bylo totalne nie wysypianie sie bo wyklady od 9 do 15:30. to dzisiaj wstaje rano i sprawdzam w ktorej sali jest se dzisiaj maraton a tu okazalo sie ze te zajecia na ktore chodzilem w tym tygodniu nie byly dla mojej specjalizacji i mialem miec wolne. czy potrafisz powiedziec brawo?moglem sie zorientowac gdy zobaczylem ze nie ma mnie na liscie. albo ze nie bylo polowy ludzi z grupy. i jeszcze musialem interweniowac u sepleniacego niemieckiego wykladowcy o to zeby grupa miala 6 zamiast 5 osob, bo chcialem byc z uczynnymi kolezankami w grupie(’widzisz jak dobrze dzialasz na ludzi?’). tak wiec przez tydzien wchlanialem wiedze nadprogramowo.

ogolnie kto by pomyslal ze poczekalnia na plus i minus w przychodni jest tak zabawna, sami dowcipnisie, chociaz w sumie smiech przez lzy i co chwile ktos psul zabawe wychodzac z plusem, zle, wiem, ale smiech przez lzy. a propos: ‘masz gume na wargach’ ‘nie, pracuje na centralnym’ werbel!
jak juz jestesmy przy centralnym, to bylem przy centralnym, se ide a tu krzysztof kozak of rrx fame sprzedaje dvd z gazet. rap life. slyszalem o tym, demen wszystkim przyjezdnym go pokazuje jak misia na krupowkach(kropowkach?), ale zobaczyc na zywo, bezcenneness. zaczynam tez robic technofaze bo w andergrandzie jestem skonczony. ze smieszniejszych rzeczy mona sprzedala i sprzedam ja tu ze miala sen ze robila komus laske i spuscil jej sie i obudzila sie cala spocona. kto nie tanczy ten gwalciciel. jak moglem.

jakos mam sie z marianem ustawic w przyszlym tygodniu, co by pogadac o starych polakach i nakrecic go zeby mi jakies dizajny na koszulki wymyslil, chociaz teraz slawa i splendor i kto wie czy nie bede musial grzechotac sakiewka.

a i spotkalem dzisiaj wene, czolwieka zajawke ktory zrobil zart pedofilski gestami i sie usmialem i szkoda ze nie da sie tego opisac, ale punkty naliczone zdecydowanie.

hasla dnia nie moge przytoczyc niestety, ale usmiechnalem sie pod wasem, bo na ankiecie.

moze dzisiaj przeczytam cala polityke w koncu od miesiaca ponad, bo centralnie nie potrafie sie wyslowic, co w sumie nie przeszkadza w mojej numer jeden zdolnosci robienia najgorszego pierwszego wrazenia(nieswiadome obnizanie poprzeczki).

i jeszcze mega dieta, a w koncu trafilem do tego kebaba przy peepshowach(najlepsze okazy cesarek i rozstepow w tej czesci swiata) do ktorego nigdy nie moglem  trafic i chuj bo nie moge.
o, sms! to ide odebrac w ramach dobrej wymowki do skonczenia w poscie. przynajmniej sie cos dzieje, lepszy taki rak niz zaden.