pozwole sobie wspomniec
dobra historie. stoje se w kiblu i spuszczam z tonu a tu drzwi sie otwieraja i moj menago “michal jestes tam?” “ta” “to jak skonczysz to wbijaj do damskiego” a tam totalne liceum na szlugu koedukacyjnie, smieszne to.
jakos w tygodniu wbijam na jame a tu mega ruch i wogle, wbijam do pokoju a tu marcin chyba slawny fotograf interesujacy fakt ze tez z malinki i stanowisko steve jobs mbpro mb olg i jej stawia system na nowo i olga po 10 minutach sie kapnela ze jestem w domu bo tu ktos sie krzata tam ktos sie cos sie. ale no skoro masz marcin mb pro pozwol ze wyjme w koncu karte z pudla i odpale, albo w sumie sprawdzmy moze oldze firewire dziala i dziala i karta dziala i hej, wgral sie nowy firmware na karte i dziala bez komputera teraz jako mikser dobry bonus.
pozatym to jestem licencjonowany, w piatek wbilem do domu se wczesniej a tu klienci klienci klienci i nawet zjesc sie nie da. nie moge mowic w domu o pracy. padly marzenia o *rozwijajacej* pracy w *interesujacym srodowisku tworczym*. ale przynajmniej bede bogaczem moze kiedys wczesniej niz pozniej.
zapomnialem co jeszcze napisac bo cos zapomnialem