sterydy pitbulle smarowanie sie oliwka
rzucam szlugi bo nie mam na szlugi. najbardziej boli ze jest *dobry material* a ja materialnie leze.
a ze juz leze to krotka historia:
kupilismy mieszkanie. na kredyt czyli tak naprawde kupilismy dwa mieszkania. no i pomysl ze moze je odpierdolic na maksa za to kredyt troche wiekszy ale przez milion lat nie bedziemy musieli nic robic z tym mieszkaniem. pisze to na komputerze podpietym to wyjebanego ze sciany gniazdka ktore wkladam raz na miesiac.
moj tesc to pastor i maja takiego chlopa co byl klawiszem ale poszedl siedziec za przekazanie grypsu, czyli ze ewangelizowal wiezniow i przekazal wiadomosc matce. wierze w to teraz tak samo jak wtedy. no i ze on fachowy zna sie, zrobi nam wszystko. i nam zrobil wszystko, bo ze jest abstynentem to wzial wujka pijaka od elektryki. bo remont jest, musi sie lac. no i raz sie najebali jak sie kapneli ze nie dadza rady i nie maja pojmy. w tym momencie bylo tydzien po tym jak mielismy sie wprowadzac. cale mieszkanie ktore bylo kupione w stanie do wprowadzenia, teraz bylo kurwa budowa. odkrecili grzejniki, przed okresem grzewczym. odcieli wode w calym pionie bo zaslepili rure ktora niby nigdzie nie szla. dali gips sciany wszedzie tylko nie tam gdzie trzeba. dluga kurwa lista wykroczen przeciw urbkowi. i prawie spalili chate.
pan janek nam wszystko w 1/15 czasu jaki im to zajelo odjebal mega. no ale wprowadzamy sie i woda nie leci. po krotce - oni przebili sie do komina i zamarzla woda w rurach. tydzien wczesniej ikea montowala kuchnie za 1100 zeta. wiec musielismy ja rozjebac i rozjebac sciane i ocieplic rury zatkac kominy. to sie pozniej znowu powtorzylo bo w kiblu tez tak zrobili.
nie musze chyba wspominac ze finansowo jestesmy zrujnowani. ziomek byly klawisz znowu jest w kosciele bardzo stara sie polepszyc. pedofile tez. mieszkanie dalej nieskonczone, ostatnio kupilismy lodowke bo wiosna i nie mozna trzymac na parapecie. krzywym rozjebanym.
a pani ania ktora nam sprzedala mieszkanie? musielismy jechac do gdanska bo ona uwazala ze w warszawie notariusze sa z nami w zmowie i chca jakos ja wystrzelic. i w ogole jej rodzice z nami rozmawiali. ja wtedy nie moglem byc w wiekszej odleglosci niz 5 metrow od kibla bo od poltora tygodnia nie trzymalem jedzenia, tydzien wczesniej bylem na ostrym dyzurze w nocy bo niby umieralem. ale umarl dziadek ktory obok mnie lezal, znaczy no umarl przestal oddychac itp itd. obok mnie. to pomyslalem ze moze pozyje, a nuz za tydzien bede musial jechac do gdanska bo niezrownowazona wlascicielka. kurwa wiela sie wydarzylo. co do spraw zdrowotnych to i tak nikt nic nie stwierdzil, niby watroba, niby cukrzyca, niby rak, niby kurwa wrzody ale nic sie nie potwierdzilo. zaczalem trzymac szame, ostatni atak mialem w boze narodzenie, co ogolnie wspaniala symbolika jest, bo pierwszy mialem tez w wigilie dwa lata wczesniej. chociaz pierwszy chyba jak bylem w opolu wczesniej i po spi nagle sie bialy zrobilem i ledwo do domu dotarlem. ale no juz dlugo nie ma, moze w koncu przeszlo mi.
a u dentysty nie bylem od czasu wczesniejszego pobytu w szpitalu. bo oto moze trzeba bedzie sprzedac mieszkanie, bo mamy dlugi, kredyty, ale nie mam pracy. bo w poprzedniej zrobili mnie w chuja. jak to mnie. a w innej mnie nie zatrudnia, bo przeciez mam dyplom ze stanow, prace dostane wszedzie i jest to warte wyrzeczen typu 5 lat w dupie.
bo rzucam palenie, bo nie mam na szlugi. mam sprzetu muzycznego za miliony grube ale kazdy musi wierzyc na slowo bo nie moge zgrac ani jednego bitu bo kurwa zawsze cos. najpierw karta, karte sie kupilo to sie zepsula a olga trafila do szpitala. to sie wymienilo karte, olge zostawilo ta sama ale trzeba bylo ogarnac jakis komputer. w tym roku ziomek naprawil olgi komputer ze karta zadzialala. ale nie ma garage band i nie ma jak zgrac. dzisiaj zgralem abletona darmowego ktory byl z karta, nie kumam programu kompletnie, ale to zaden problem bo nie dziala razem z karta, sie wiesza, bez karty mega spoko.
a mieszkanie dalej nie jest zrobione, znaczy da sie zyc, ale drzwi w ogole nie ma, bo drzwi zamowilismy w listopadzie i w styczniu powiedzieli ze o no jakos ten no zapomnielismy i to nie jakies gowno tylko komfort gowno, powazni niby. wiec osralo sie ich. i nie ma drzwi, ale fajnie.
w kazdym razie, takie male problemy byly, zmniejszenie obraczki, wyleczenie zebow. a teraz rata kredytu jednego drugiego trzeciego i czwartego na ktore nie ma w tym miesiacu. bo pracy nie mam, a nawet jak bede mial, to co, to poprostu bedziemy mogli sie utrzymac bez kombinowania a na zmniejszenie obraczki i tak nie bedzie.
a u radka dobra jama samca, ps3, foteliki, wyswietlacze, ciach bajera. dobrze ze olga o malo nie zginela w wypadku w moje urodziny bo mam przynajmniej ketanol na bol glowy i rycie watroby. facebook to pedalstwo juz ciezkie, ludzie wroca na irca. zaczynam odkladac hajs zeby se igle kupic bo juz dwie mi koty zjebaly i zostala jedna.
zdecydowanie wole to niz pisac kurwy i chuje na fejsuniu gdzie moja ciotka prosi mnie o dolaczenie do jej farmy zeby se rozbudowala. na dodatek polsky h*phop sie odradza w fajnych ksztaltach.